niedziela, 1 kwietnia 2012

13/Tlen mym wrogiem...


-Nie mam już siły!- rzuciłam wypłakując się Ance w słuchawkę- Jak ona mogła?! Ten zakład przecież on nie istniał...on był, jest nieważny! Niech to szlag!
-Spokojnie. Napewno jeszcze wszystko się ułoży.- odparła pocieszająco Anka.
Prychnęłam. Co ona o tym wiedziała? Znałam Maxa i wiedziałam że jeśli na kimś się zawiedzie to już koniec, wszystko skończone. Na tą myśl zalałam się odnowa potokiem łez. 
-Kaja, proszę nie płacz już. Pogadam z nim- dodała po chwili niepewnie.
-Ty? Z nim? Ale o czym? To i tak nic nie da- odparłam, szukając nerwowo jakieś chusteczki koło siebie.
-Niewiem, spróbuje mu cokolwiek przegadać do rozsądku
-Sama wiesz że to nic nie da...wiesz co musze konczyc...Pa, dzięki za wszystko
-Pa skarbie, trzymaj się.
Rzuciłam telefon na łóżko i zaraz zaczełam ryczeć, ryczeć jak małe dziecko. Nie mogę bez niego żyć, ta myśl że brak go w moim życiu wywoływała u mnie brak tlenu. Kurczowo łapałam się poduszki i przyciskałam ją do siebie jak tarczę, tarczę przed bólem, która i tak nic mi nie pomagała. 

Obudził mnie dzownek komórki. Anka. Godzina? Druga w nocy. Co się stało?- zaczęlam gorączkowo rozmyślać.
-Halo?, halo?- powtórzyłam zachrypniętym głosem.
-Kaja?! Słyszysz mnie?!- po głosie Anki było można się domyślić że jest czymś nieźle podekscytowana conajmniej jakby odkryła coś nadzwyczajnego. 
-Tak słysze. Co jest?
-Słuchaj! Ja sobie coś przypomniałam! Ty się nie założyłaś z Aską wtedy, to znaczy nie tak dokładnie.
-Nie rozmumiem- zaczełam niepewnie.
-No bo wtedy jak Aśka się ciebie czepiała że nie masz chłopaka
- i ty też! -rzuciłam odruchowo oskarżycielskim tonem do słuchawki.
-Kaja! Nie przerywaj mi takimi bzdurami. To chcesz sie dowiedziec czy nie?!
-Dobrze, pszepraszam. Kontynuuj.
-No więc wtedy jak JA z Aską czepiałyśmy się ciebie i wyszła ta propozycja zakładu owszem wyszło z tego że masz poderwać Maxa ale ty się przecież wcale z nią o to nie żałożyłaś. Bo o ile dobrze pamiętam onieśmielona jego widokiem wyszłaś ze stołówki.
-No fakt tak było- przyznałam- ale to już nic nie da...on mi nie uwierzy to nic już nie zmieni. Dziękuje za pomoc Aniu ale to naprawdę już nic nie zmieni.


Po rozmowie z Anką nie mogłam zasnąc. Postanowiłam że muszę tego dokonać by mnie wysłuchał. Chcialam mu napisać sms-a ale pomyślałam że to głupie wieć postanowiłam nagrać się mu na sekretarkę.
-Max, cześc tu Kaja. Proszę wysłuchaj mnie dokońca. Mam do Ciebie tylko jedną prośbe, spotkajmy się chce ci wszystko wytłumaczyć. Chyba mam do tego prawo po tym wszystkim co nas łączy- wziełam głeboki oddech i powtórzyłam z ogromnym bólem który przeszywał moje ciało, zamknęłam oczy- łączyło. Jeśli uznasz że wszystko skończone dam ci spokój raz na zawsze.
Rozłączyłam się. W tym momencie skuliłam się na łóżku i zaczełam wyć z bólu i rozpaczy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz