niedziela, 1 kwietnia 2012

8/ Szczęśliwe zakończenie dnia..


Szłam ciasnym korytarzem. Wokół mnie odbijało się echo moich i Oskara kroków. On musi życ, jemu nic jest- myślałam w kółko jak maszyna. Korytarz skręcał więc my razem z nim. I wtedy zobaczyłam jego. Miał zaklejone czoło małym lepcem ale nic poza tym. Uwidział mnie . Nasze spojrzenie było długie ale potem nie wiele myśląć ile sił w nogach zaczełam do niegoo bieć, chciałam go przytulić. Jakbym się bała że on zniknie, że pryśnie jak mydlana bańka. Przytuliłam się do niego z całej siły a łzy z emocji same popłyneły mi z policzków. On równie mocno kurczowo zaczął się do mnie przytulac. Miałam gdzieś że może to wyglądało żałośnie. Kochałam go. Nic mnie nie obchodziło. Pomimo że miała dopiero 16 lat a on 17 zakochałam się w nim tak mocno. Nie mogłam z tym nic zrobić a jednocześnie nie chciałam. Wziął delikatnie moją głowę w dłonie i patrząc prosto w oczy pocałował mnie. Niby chwile ale oddał w tym pocałunku wszystko czego potrzebowałam niczym tlen.
-Kaja, Boże jak dobrze Cię widzieć-wyszeptał.
-Nawet nie wiesz co ja przeżywałam, ja myślałam że tobie coś jest..że ty..że ty- nie dokonczyłam, wybuchnełam głośnym płaczem.
-Ciii...skarbie..ciii..już dobrze. Jestem przy Tobie i będe dopóki ty nie zadecydujesz inaczej.-po tych słowach pocałował mnie w czoło.
-No wieć nic Ci nie jest- rzekł Oskar, nie wiem , może jestem przewrażliwiona ale w jego głosie było coś jakby rozczarowanie?
-Nie, nie jest. Dzięki że przywiozłeś Kaje-powiedział Oskar. Czułam że zrobł się nie co spięty. Chciałam rozlużnic sytuacje.
-No dobrze..możemy już jechać? -zapytałam?
-Tak...pewnie wyglądam jak idiota z tym lepcem na głowie?-Oskar uśmiechnął się jakby na potwierdzenie tych słów a ja po przyjrzeniu się Maxowi uznałam że a rana dodaje mu więcej uroku. I te pasma włwosów które opadły mu na czoło.
-Dlaczego mi się tak przyglądasz?- zapytał?
-Pytałeseś jak wyglądasz więc chciałam Ci odpowiedzieć.
-Więc jak?
-Normalnie, jak zwykle, nic specjalnego...-udalam że jest mi to obojętne ale czułam że mimowolnie zaczynam się śmiać.
-Tak? A więć dlaczego jak na mnie patrzysz mam wrażenie że zapominasz oddychać?-pytająć mnie oto dodał ten szelmowski uśmieszek. Ach, chyba zaraz zemdleje....jest piękny...Kocham Go!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz