niedziela, 1 kwietnia 2012

6/ Być tym cholernym przypadkiem...


2 miesiąc później.


Listopad. Jesienno-zimowa melancholia. Jestem z Maxem. I jestem naprawdę szczęśliwa. Przy Nim czuje się wyjątkowo i co dziwne do Niego czuje naprawdę coś niepowtarzalnego, coś tak silnego jakby był mi potrzebny jak tlen. Oskar. Oskar chciał być ze mną. Wmawiał mi na początku że pewnie go naprawdę nie kochałam jeśli już nic do niego nie czuje. Po wielu konwersacjach powiedział że będzie moim przyjacielem. Że zawsze będzie blisko mnie, że będzie czekał jak on to ujął: "Będe na Ciebie czekać Kaju aż wkońcu przejrzysz na oczy i zrozumiesz co tak naprawdę czujesz, aż przestaniesz mylić zauroczenie z miłością". Naprawdę cieszyłam się będzie moim przyjacielem, że będzie blisko mnie ale wiedziałam również że to na co on czeka nigdy się nie wydarzy no chyba że Max mnie zostawi... . Wiem, egoistka ze mnie. Nie potrafiłam nad tym zapanować. Jeśli już chciałam powiedzieć mu że to nie ma sensu by na mnie czekał zaczynałam czuć się dziwnie. Czułam jakiś ból. Dzisiaj wiem że też go kocham. Ale nigdy nie będzie tak silną moją miłością jak Max. Jak można kochać dwie osoby naraz? Można. Bynajmiej ja jestem tym cholernym przypadkiem. Z przemyślen wyrwał mnie głos Maxa:
-O czym tak myślisz?-zapytał.
-Ja? O wszystkim i o niczym. Takie tam..
-A nie myślisz o tym że mnie kochasz?- na jego twarzy pojawił się szelmowski uśmieszkek.
-Nad tym nawet nie muszę się zastanawiać-odparłam z uśmiechem i  moje słowa przypieczętowałam pocałunkiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz