Max posiedział u mnie wczoraj do 20:00; Ogladaliśmy jakiś film na komputerze który nawet niewiem o czym był bo gdy on jest blisko mnie nie myśle o niczym innym jak o Nim samym. Ale jedno nie dawało mi spokoju, Oskar. Sam mi powiedział że będzie moim przyjacielem że poczeka na mnie aż przejrze na oczy..a wczorajsza sytuacja nie dawała mi spokoju. Już niewiem co o tym myśleć. Nie chciałam go stracić. Może i powinnam dać mu spokój aby sam poukładał sobie życie, znalazł kogoś ja mu tego życzę z całego serca ale niech się ode mnie nie oddala, niech będzie nadal moim przyjacielem... i znowu włącza mi się egoizm i tak w kółko.
Dzisiaj zrobiłam sobie wolne od szkoły, luźne lekcje a poza tym wkońcu chciałam się wyspać porządnie przynajmiej do 10. I gdy mi się to udało spojrzałam na telefon ale nie było żadnej wiadomości. Dziwne-pomyślałam- Zawsze po przebudzeniu miałam wiadomosc od Maxa a tu nic. A może zapomniał? Wykorzystam to i sama do Niego pierwsza napiszę-pomyślałam.
Witaj skarbie :*, dzisiaj jestem pierwsza :p. Kocham Cię.
Ale nie otrzymałam odpowiedzi ani zaraz ani po godzinie, ani po trzech, ani po pięciu, ani po siedmiu. Dochodziła własnie godzina 17 i postanowiłam do niego zadzwonić jeśli nie odpisywał mi chyba na 10 sms-ów z pytaniem czy wszystko wporządku.
"Cześć tu Max, nie mogę teraz odebrać telefonu."-sekretarka. Świetnie-pomyślałam nerwowo przygryzając wargę spoglądając na zegarek.
Dzwonek do drzwi.
-Kaja, Max do Ciebie- rozległ się z dołu głos mamy.
-Już idę!- byłam nieco zaskoczona jego przyjazdem.
Gdy doszłam do drzwi odrazu wiedziałam że coś jest nie tak. Jego mina, oczy...przysięgłabym że dostrzegłam w nich łzy..
-Kiedy mi zamierzałaś powiedzieć?! - zapytał ostro.
-Max, ja..nie bardzo rozumiem- zaczełam.
-Przestań kłamać-przerwał mi- Myślałem że mnie kochasz, że jesteś inna od reszty dziewczyn ale się pomyliłem.
-Ale o czym ty mówisz? Przecież ja cię kocham Max- zaczelam nerwowo się tłumaczyć z czegoś czego wogóle nie rozumiałam.
-Kochasz?-zaśmiał się ironicznie.-Czy ty wiesz co to wogóle znaczy?! Czy kochasz dla zakładu co?!
Łzy zaczeły mi napływac do oczu. Jaki zakład, ja nic nie rozumiałam.
- Zakład? To chyba jakaś pomyłka, Max skarbie- chciałam go chwycić za ręke ale się gwałtownie odsunął.
-Aśka mi o wszystkim powiedziała, założyłaś się drugiego dnia po moim przyjściu do szkoły że mnie poderwiesz, by pokazać dziewczyną że potrafisz. Brawo możesz być z siebie dumna- wygrałaś!- mówiąc to cały czas śmiał się ironicznie ale czułam w jego głosie ból.
-To nie tak, Max wysłuchaj mnie! -niemal krzyczałam gdy zbliżał się do drzwi.- Proszę nie wychodź!!-ale było już za późno usłyszałam trzask zamykanych drzwi. Łzy toczyły się same, czułam straszny ból. On nie mógł ode mnie odejśc..Ten zakład ja nawet o nim zapomniałam on był unieważniony od chwili w bibliotece...
Moja dusza krzyczała razem z sercem: nie!!! wróc!!!..........!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz