Dzień mijał za dniem. I znów było normalnie.Dzisiaj piątek. Anka znowu gadała o tym swoim, a mnie robiło się niedobrze. No bo ile można?! O nie! Tylko nie to!
Po co ona tu idzie?!
O hej dziewczęta!- zawołała Aśka. Tak ta Aśka która odbiła mi chłopaka jakby ktoś nie wiedział.
-Hej-zaszczebotała Anka i pocałowały się w policzek. Zdrajczyni. Gdyby moje
spojrzenie mogło zabijać Anka leżała by trupem. Ja tylko powiedziałam chłodne
Cześć. Bo co innego mogłam powiedzieć?
-Mogę się dosiąść?- zapytała słodko Anka ale to było raczej reotryczne pytanie bo moja
"przyjaciółka" nie zdążyła jej nawet odpowiedzieć a już wepchała się do naszego stolika.
Fajnie-pomyślałam.
-A ty co Kaja taka smutna? Pewnie brak Ci bratniej duszy? No wiesz..gdybyś tylko spróbowała to może być znalazła jakiegoś fajnego chłopaka?- zapytała mnie Aśka, a mnie wbiło w krzesło. Co jej do tego?!
-To samo jej mówie! Ale ona cały czas mówi: NIE! -Czy ja się przesłyszałam czy Anka staneła po jej stronie. O nie! Tego już za wiele!
-To jest moja sprawa. Nic wam do tego. Nie macie naprawdę własnego życia?- przyznaje, poniosło mnie ale szczerze nic im do tego!
-Spokojnie, pszepraszam!-Aśka udała skruszoną, po czym powiedziała to i aż o mało ze stołka nie spadłam- Kaja a może ty nie umiesz poderwać? A może nikt Cię nie chce? Biedactwo!
-Kaja oddychaj spokojnie. Policz do dziesieciu. 1...2....3...4......-powtarzałam sobie w myślach.
- A wiesz że sama się nad tym zastanawiałam- Anka dodała swoim słodkim ale" martwiącym "się o mnie tonem.
- Walcie się obie! Co wy myślicie?! Że macie chłopaków to wiecie wszystko na ten temat?!
Ja zamiast tony tapety na sobie mam rozum i z niego korzystam! Jak bym chciała to miałabym chłopaka! Co niewierzycie?! Żałóżmy się- paplałam jak opętana.
-Ok- szepneła zaskoczona Aśka po czym zaraz wróciła do siebie i dodała- Masz poderwać Jego- i wskazała mi kogoś palcem. O nie! To był on Max. No to wpadłam!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz