niedziela, 1 kwietnia 2012

4/ Początek zmiany w moim życiu..


Dzwonek.
Na ten dzwięk czekałam całe 45 minut.
20 minutówka.
I co tu teraz niby robić?
Przepychająć się przez cały korytarz narescie dotarłam do biblioteki.
-Kaja! Ej, dlaczego się do mnie nie odzywasz?- usłyszałam głos pełen wyrzutu. Anka.
- A co mam Ci się rzucać przed tobą na kolana i Ci dziękować że ośmieszyłaś mnie przed Aśką?
-Boże, przesadzasz. Ona miała po prostu rację.
-Rację? Anka do cholery jasnej obudź się wkońcu! Jesteś moją przyjaciółką a stajesz bo jej stronie. Ja Ci dziękuje za całą twoją pomoc ale jak tak ona ma wyglądac to wielkie dzięki!- pospiesznie wybrałam jakąs książke z regału i usiadłam w kąciku czytelniczym. Kątem okiem dostrzegłam jak Anka otworzyła usta by coś powiedzieć ale zaraz je zamkła i wyszła.
-Cholera jasna!- powiedziałam cicho, przy tym zamykająć z trzaskeim książke i odpychając ją od siebie.
-Nie martw się. Jak naprawdę jest twoją przyjaciołką to zrozumie twoje słowa- Max wyrósł w tym samym momencie jak spod ziemi- Mogę?- zapytał spoglądająć na wolne krzesło obok mnie.
-Tak, jasne. A mam tego wszystkiego serdecznie dość. Najchętniej to zamknełabym się w swoim pokoju i nigdzie nie wychodziła.
-Tak to się nie da. Umarłabys z głodu a ja bym Ci na to nie pozwolił- uśmiechnął się.
-Heh, no tak...jasne tak tylko mówisz.- Czułam że się czerwienie, akcja serca przyspieszyła ale nie ukrywajmy. Podobał mi się i to cholernie! I w tym cały kłopot. Był inny niż reszta nie dojrzałych chłopaków z mojej szkoły. A jak udawał to robił to doskonale i nie chciałabym żeby przestawał.
- Nie wierzysz mi?- spytał zaczepnie
-Nie.- nerwowo to wymawiająć strąciłam książke ze stołu. Schyliłam się po nią by ją podnieść. On też to zrobił. Nasze ręce i spojrzenia się spotkały, a cała reszta zmieniła moje dotychczasowe życie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz