niedziela, 1 kwietnia 2012

11/ Moja kropka nad i ...


- Na zadanie domowe zadanie 4, ma być zrobione na jutro. Do widzenia
-Świetnie- mrukneła lekko poirytowana Kaja. Kolejne zadanie.
-Co tam mruczysz? - Nauczycielka popatrzyła na dziewczynę z lekką niechęcią z nad dziennika.
-Ja? Nic, nic. Tylko że zapomniałam czegoś z domu. Nieważne, dowidzenia.
Wychodząc z klasy wpychała na siłe książke do torebki co było nieco trudne bo nie chciała się zmieścić. Nagle wpadła na kogoś.
-Ups, pszepraszam ja nie chciałam, nie widziałam Cię - Kaja po chwili podniosła wzrok i zobaczyła Oskara -Oskar, cześć!- dała mu buziaka w policzek na przywitanie, robiła to zawsze by wiedział że on też jest ważny w jej życiu,  nie tak jak Max ale mimo wszystko.
-Hej Kaja-uśmiechnął się - coś ty taka rozkojarzona?
-A kurcze książke chowałam do plecaka, ale nieważne, mów lepiej co u Ciebie. Długo się nie odzywałeś..-dziewczyna mówiąc ostatnie zdanie przyciszyła samoistnie głos. 
- Tak jakoś wyszło-rzucił niechętnie.
-Tak jakoś to znaczy jak? - dziewczyna nie dawała za wygraną.
- Normalnie-chłopak zamilkł na chwilę -Kaja po co ta cała farsa? Po co w ten sposób się ze mną witasz? Dajesz mi nadzieję którą zaraz trace widząć Cię z Maxem.
-Oskar ja...-zaczeła niepewnie dziewczyna
-Nie Kaja, to nie ma sensu musze już iść. Pa.
Kaja stała na środku holu z książką w ręku i nie wiedziała co o tym myśleć. Kochała Maxa mocniej  ale mimo to chciała przyjaźnić się z Oskarem bo jego.....jego też kochała.... . Chciała mieć ich przy sobie dwóch ale chyba to nie możliwe. Łzy w oczach pojawiły się same. 



Siedziała w domu przy biurku i pisała sms-y z dziewczynami. Z Anką się pogodziła bo było jej mimo wszytsko bez Niej ciężko a Anka jakby się zmieniła przez ten czas. Na lepsze. Nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Kaja zerwała się gwałtownie i biegnąc przez korytarz uprzedzając mame powiedziała: 
-To do mnie. 
Otworzyła drzwi. Max. Jej miłość. Jej kropka nad i. Jej sens życia.
Chłopak uśmiechnął się wszedł powoli na ganek wziął dziewczyne na ręce zakręcił się z nią, wpił się w jej usta. Na koniec postawił ją na podłodzę. 
-Hej kochanie i jak? -zapytał  z tym łobuzerskim uśmiechem.
-Pytasz jak sie teraz czuję czy co u mnie? 
-To i to.
-No więc u mnie generalnie wporządku ale jeśli chodzi o teraz to...jak się czuje to hmm...wiesz co no niewiem sama. Wiesz co Max? Musimy to powtórzyć.
Chłopak uśmiechnął się tylko i uczynił to jeszcze raz spragniony jej pocałunków.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz