-Gdzie byłaś?! - na przywitanie wyskoczył rozwścieczony ojciec z salonu.
-A dzień dobry. Tak, ładną mamy dzisiaj pogodę.- roześmiałam się kpiąco. Wiedziałam że wkurzyłam go Tym jeszcze bardziej.
-Nie przeginaj! Pytam po raz ostatni: gdzie byłaś?!
Zrobiłam zdziwioną minę i zaczęłam się pod nosem głupio podśmiechiwać.
-Jak to gdzie? W szkole tatusiu. roześmiałam się równocześnie idąc w stronę schodów.
Nagle poczułam szarpnięcie za moją rękę. Ojciec chwycił mnie mocno za nadgarstek, obracając mnie z powrotem w swoją stronę. Byłam zdezorientowana i nieco przestraszona ale nie trwało to długo. Zaraz poczułam gniew.
-Puszczaj!- mówiąc to zaczęłam się wyrywać ale bezskutecznie, był silniejszy.
-Pytam się gówniaro gdzie byłaś?!- mówiąc to zaczął mną szarpać.
-Nie twój interes! Zdradzę Ci tylko tyle że jak najdalej od Ciebie, bym nie musiała Cię oglądać! wysyczałam przez zęby.
I nim zdążyłam się zareagować poczułam siarczysty policzek wymierzony w moją twarz. Ból był ogromny, łzy napłynęły mi do oczu ale nie pozwoliłam by zaczęły mi spływać po policzkach. Tej satysfakcji skurwielowi nie dam- pomyślałam. Obróciłam twarz z powrotem w jego stronę i patrząc mu prosto w oczy wyszeptałam:
-Nienawidzę Cię. Jesteś zwykłym zerem- wyszeptałam i poczułam że jedna łza się wydostała i zaczęła spływać mi po policzku.
-Zamknij się smarkulo! Dość tego! Za długo na wszystko pozwalałem Ci z matką! Jesteś rozpieszczoną gówniarą. To ty jesteś zerem! Nawet jednej dobrej oceny nie potrafisz przynieść prychnął- z resztą o czym ja mówię. Ty w ogóle do szkoły nie chodzisz!
-To jak Ci tak nie pasuję to w czym problem? Leć do tej swojej i zrób jej bachora, może będzie tym czymś czego oczekujesz ode mnie.
Ścisnął mnie mocniej za nadgarstek.
- Zamknij się i nie powracaj więcej już do tego tematu a zwłaszcza przy matce! Gdyby nie Ty byłoby całkiem inaczej& mniej kłopotów.- mówiąc to puścił mnie a ja niewiele się zastanawiając rzuciłam się biegiem do swojego pokoju. Wytrzeźwiałam niemal w tempie ekspresowym. Zamknęłam drzwi na klucz i zaniosłam się głośnym płaczem. W głowie słyszałam tylko ostatnie słowa ojca. Poczułam ogromny gniew. Zaczęłam zwalać wszystko z półek co miałam pod ręką. Książki, długopisy, chusteczki- dosłownie wszystko. Gdy poczułam już bezsilność oparłam się o drzwi plecami i zsunęłam się na ziemię nadal płacząc. I wtedy coś przykuło moją uwagę. Znajdowało się to w środku książki. Sięgnęłam po to i wtedy w mej głowie narodziło się wiele wniosków jak i pomysłów. Teraz albo nigdy!- pomyślałam. Wyciągnęłam szybko komórkę i wykręciłam numer znajdujący się na wizytówce.
-Słucham?- rozległ się cichy ale zdecydowany głos. A ja musiałam się tylko teraz postarać by tego nie spieprzyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz