niedziela, 27 października 2013

2/ Psychopata ?..

Biegnąc wpadłam na jakiegoś faceta.
-Pszepraszam- wybąkałam tylko nieco zmieszana chcąc go ominąć. Ale nieznajomy chwycił mnie za ręke.
-Wszystko wporządku? - zapytał, bacznie mi się przyglądając.
-Tak!- podniosłam niegrzecznie głos, ale irytował mnie koleś.
-To dlaczego płaczesz?
-Jezu moja sprawa. Dajcie mi wszyscy święty spokój!- wyrwałam ręke z jego uścisku i zaczęłam dalej biec w kierunku przestanku. Dopiero po chwili dotarło do mnie że nie wziełam portfela. Świetnie!- pomyślałam. Zatrzymałam się nie bardzo wiedząc co mam ze sobą zrobić , zrezygnowana mozolnym krokiem dotarłam jednak do parku. Usiadłam na wolnej ławce, schowałam głowę w rękach i zaczełam płakać. Kurwa nawet nie wziełam szlugi! - wyszeptałam nadal rycząc.
-Chętnie bym Cię poczęstował , ale niestety nie palę- rozległ się nade mną meski głos.
Podniosłam głowę i zobaczyłam tego samego gościa na którego wpadłam w klatce. Wmurowało mnie.
-Śledziłeś mnie?!- tylko tyle w stanie byłam powiedzieć. Zrobiło się troche dziwnie.
Koleś uśmiechnął się tylko i usiadł koło mnie po czym dopiero po chwili odpowiedział:
-Nie nazwałbym tak tego. Uznajmy że tylko..chciałem sprawdzić czy wszystko z Tobą ok.
-Czyli jednak mnie śledziłeś!
-Mówiłem Ci już że nie.
-Kłamiesz!- zaczełam wstawać z ławki z zamiarem by jednak wrócić do domu. Myślałam że facio odpuści, ale ten kretyn szedł za mną! Obróciłam się gwałtownie: -Po cholere za mną leźiesz?!
-Nie idę z tobą tylko za tobą - odparł uśmiechając się głupio.
-Śmieszy Cię to?! Bo mnie jakoś nie!
-A co boisz się ? Spokojnie, nie jestem ani gwałcicielem ani seryjnym zabójcą.
Patrzyłam na niego przez parę sekund dosłownie jak na idiotę po czym odwróciłam się i powiedziałam bardziej do siebie niż do Niego:
- Bardziej zgodzę się z psychopatą.
Słyszałam jak się tylko roześmiał. Szedł za mną cały czas! Pomyślałam sobie- trudno, ja wejdę do chaci a ciekawe co ten debil będzie robił.
Gdy dotarłam do drzwi musiałam zadzwonić dzwonkiem, bo nie wziełam kluczy. Z resztą jak całej reszty. Po chwili otwarła mi drzwi podenerwowana matka:
-Gdzieś ty była?!
Już miałam jej odpowiedzieć że daleko od was ale wtedy uszłyszałam jak mama zwraca się do tego idioty za mną.
-O dzień dobry, pszepraszam pana bardzo ale córka wyszła bez pozwolenia i..
-Nic się nie dzieje. Zdążyliśmy się już poznać.- A mnie po raz kolejny wcieło. Facet stał i uśmiechał sie beszczelnie.
-Mam nadzieję że chociaż była miła..- powiedziała mama ułaskawiając mnie przelotnym spojrzeniem.
-Ta...jeszcze czego - powiedziałam niewytrzymując. - Skąd Go znasz?- skinełam głową na tego psychopatę stojącego teraz obok mnie.
-Kamila! Grzeczniej proszę! - upomniała mnie starsza.
-Pozwól że ja Ci to wytłumaczę- odpowiedział koleś wyciągając dłoń w moją stronę- Mam na imię Filip i ....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz