niedziela, 27 października 2013

5/ nie da się?



-Kamila- zaczął, a ja już poczułam że serce podeszło mi do gardła. Zawsze jak się tak do mnie zwracał, oznaczało to naprawdę poważną rozmowę. A ja, powinnam dodać a zwłaszcza ja się takich panicznie bałam.
  Od jakiegoś czasu jesteś nie do wytrzymania. Zero kontaktu. Jesteś coraz bardziej opryskliwa- nie żeby to było coś nowego w twoim zachowaniu ale teraz to już w ogóle miazga. Masz wszystko totalnie gdzieś.
Zrobił pauzę. Czekał na moją odpowiedź ale ja milczałam. Więc kontynuował.
-Ja naprawdę nie chcę prawić Ci morałów bo powiedzmy sobie wprost że jestem dla Ciebie nikim. Zwykłym frajerem. Ale Kamila..-zwracając się do mnie uklęknął przy mnie i popatrzył mi w oczy takim wzrokiem że totalnie wymiękłam. Speszona opuściłam wzrok w dół po czym on jedną ręką zmusił mnie bym z powrotem patrzyła mu w oczy- Ja wtrącam się w to wszystko, bo& ja Cię nadal kocham.
Nie! Nie! Nie! To jakiś totalny absurd! Żeby znowu niewiadomo już który raz doprowadzić mnie do takiego stanu żeby nie wiedzieć co odpowiedzieć to już jakaś kpina!- myślałam gorączkowo. Tymczasem Rafał pochylał się, chcąc mnie pocałować.
-Nie!- krzyknęłam po czym jak oparzona wstałam i podbiegłam pod drzwi.
Na jego twarzy najpierw malowało się zdezorientowanie, złość a na końcu rozczarowanie.
-Ale dlaczego..
-Bo nie! Nie jesteśmy razem i ..
-Ale możemy znów być!- przerwał mi, zbliżając się w moim kierunku- Kama&
-Nie Rafał! Myślę że powinieneś już iść.- tym razem ja mu brutalnie przerwałam.
-Ale powiedz dlaczego..- zaczął ale nie dokończył bo matka wparowała bez pukania do pokoju:
-A co tu takie wrzaski?! Co tu się dzieje?
-Nie umiesz do cholery pukać?!- wyładowałam na niej całe napięcie które się we mnie wezbrało.
Nawet nie zwróciła na mnie uwagi. Patrzyła na Rafała, oczekując od niego słowa wyjaśnień.
-Przepraszam panią. Zacząłem drażliwy temat z Kamilą i..
-Każdy temat prowadzony z Nią jest drażliwy- przerwała mu mama, mówiąc jak gdyby mnie tu wcale nie było.
-Ma pani rację -odpowiedział po chwili- z nią wcale nie da się normalnie porozmawiać- mówiąc to patrzył na mnie po czym dodał- Ja będę się już zbierał. Do widzenia pani.
Po czym wyszedł zostawiając mnie samą z mamą w pokoju.
-Córeczko nie możesz tak każdego odtrącać..- mówiąc to chciała mnie przytulić.
Wyjdź stąd!- zacisnęłam nerwowo oczy i pięści by zatamować łzy.
-Ale kochanie..
-Ze mną nie da się przecież normalnie porozmawiać! Sama tak powiedziałaś! Wyjdź! Chcę zostać sama!
-Jak chcesz..- powiedziała zostawiając mnie samą.
Zamknęłam drzwi po czym rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać. I sama dokładnie nie wiedziałam z jakiego dokładnie powodu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz