2 lata później.
***
Ile się zmieniło od czasu kiedy przeniosłem się tutaj. Nowy dom, szkoła, otoczenie; Ale jednego byłem pewien: Nigdy nie zmieni się to że kocham Kaje. Inni powiedzą co on może wiedzieć o miłośći? Zakochany szczeniak który nic w życiu jeszcze nie przeszedł. Z resztą niech mówią co chcą, dla mnie to już nie istotne. Spojrzałem na zegarek. Piętnaście po trzeciej. Spóźnia się- pomyślałem. Gdy nagle siedząc na oparciu ławki o mało nie spadłem gdy drobne, delikatne ręce zasłoniły mi oczy. Zaśmiałem się mimowolnie.
-Zgadnij kto?- usłyszałem za sobą specjalnie zmieniony głos, ale poznał bym go wszędzie.
-Dość że się spóźniła to jeszcze zamierza się w podchody bawić- odparłem po czym znów się zaśmiałem
-Ale ty jesteś! - usłyszałem po czym usiadła obok mnie, pocałowała delikatnie w policzek i wtuliła się we mnie. Objąłem ją ramieniem.
-Zimno Ci kochanie? - zapytałem gdy poczułem jej dłonie w kieszeni mojej kurtki.
-Tr-trochę- uśmiechneła się.- Ten wiater jest beznadziejny. Poza tym jest całkiem miło. Uwielbiam jesień.-dodała po chwili namysłu.
-Ja chyba też - odparłem po chwili po czym dodałem - O tej porze roku Cię poznałem.
-Owszem- odparła po czym przytuliła się do mnie mocniej i powiedziała nieco ciszej- Wtedy poznałeś też Ją..
Nie nawidziłem kiedy ktoś mówił o Niej w czasie przeszłym. Ale taka była prawda- jej już tu nie było.
-Spędziłem z nią wiele cudownych chwil. Nie ma dnia bym o niej nie myślał, tęsknie za nią.- wyrzuciłem to z siebie jednym tchem. Po czym się zreflektowałem, spojrzałem na Sylwie i dodałem- Przepraszam...ja..
-Cii...-powiedziała przykładając mi palec do ust i patrząc prosto w oczy- Poznałam Cię jak byłeś załamany po jej odejściu. Wiedziałam że ją kochasz i doskonale zdawałam i nadal staję sobie sprawę że nie przestaniesz. Odegrała ważną rolę w Twoim życiu. Dlatego nie tłumacz się mi. Kocham Cię i postaram się by nasz związek był jak najbardziej udany,ale ja wiem że Jej nie zastąpie i nawet nie próbuje.
-Za to Cię właśnie kocham.- powiedziałem zgodnie z prawdą- Jesteś cudowna.
-Wiem-uśmiechneła się delikatnie po czym pocałowaliśmy się. - Idziemy?- zapytała. Skinełem tylko głową że nie mam nic przeciwko. Trzymając się za ręce zaczeliśmy się oddalać. Uśmiechnąłem się sam do siebie. Zdałem sobie właśnie sprawę że właśnie zostawiam przeszłość za sobą. Że zaczynam wszystko od nowa. Ona by tego właśnie chciała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz