niedziela, 27 października 2013

20/ Bolesna prawda..

-Muszę mu o tym powiedzieć...-powiedziałam stanowczo. To o czym tak bardzo chciałam się dowiedzieć, mogłoby dla mnie nie istnieć. Teraz jak już wiem, żałuję że się dowiedziałam.
-Kochanie ale wiesz jaka może być jego reakcja..-powiedziała mama słabym głosem , miała łzy w oczach, po czym otoczyła mnie ramieniem.
-Wiem...- odparłam a w duchu dodałam że to chyba byłoby najlepsze rozwiązanie. Poczułam piękące łzy pod powiekami. Dzwonek do drzwi. Popatrzyłyśmie na siebie z mamą, pocałowała mnie w policzek i uśmiechneła się słabo po czym wyszla, zostawiając mnie samą abym spokojnie porozmawiała z Maxem. Gdy otworzyłam drzwi żal ścisnął moje serce, jego twarz natomiast rozpromieniał uśmiech który tak bardzo kochałam. Nagle pękła we mnie cała tama i się rozpłakałam.
-Kochanie...- wyszpetał zdezorientowany Max, po czym szybkim ruchem przekroczył próg i mocno mnie do siebie przytulił. Nie byłam mu dłużna. Głaskał mnie po plecach, całował co jakiś czas w czubek głowy,  pocieszając słowami "No już, już nie płacz skarbie" czekając aż w końcu się uspokoję. Gdy nadeszla ta chwila delikatnie swoimi palcami uniósł mój podbródek abym spojrzała mu w oczy.
-Kaja, co się stało? Dlaczego płaczesz?- zapytał nadal nic nie rozumiejąc.
-Pszepraszam- wyszeptałam, uśmiechając się przez łzy. Musiałam wziąść się w garść tak jak sobie to przedtem postanowiłam.
-Nic się nie stało ale poprosiłaś bym przyszedł do Ciebie najszybciej jak tylko mogę, potem płaczesz na starcie. Ja nie bardzo wiem co się dzieje..
-Zaraz Ci to wszystko wyjaśnie- odparłam, ocierając dłonią wilgotne oczy- ale najpierw napijesz się czegoś?- zapytalam biorąc go za ręke, prowadząc w stronę kuchni.
-Dzięki, nie chce mi się pić. Bardziej chciałbym dowiedzieć się co się stało- odparł.
-W takim razie chodźmy do mnie- powiedziałam, prowadząc go do siebie. Usiadł na łóżku po czym czekał aż do Niego dołącze, siadając mu na kolana, ale tym razem stanełam na środku pokoju, na wprost Maxa. Popatrzył na mnie nieco zdezorientowany po czym powiedział:
-Teraz to już wogóle musisz mi powiedzieć co się dzieję. Słucham- mówiąc to złożył ręce na piersi.
Wziełam głęboki oddech,nie było sensu tego przeciągać. Musiałam zrobić to co było nieuniknione. Popatrzyłam na Niego po czym zamknęłam oczy i wyrzuciłam z siebie jednym tchem:
-Max jestem chora, mam raka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz