-Jezu, niech pan mi wpiszę tą banie i sprawa załatwiona.
-Zdajesz sobie sprawę z tego że to już 7 z rzędu? - zapytał nauczyciel.
Dziewczyna tylko nerwowo tupała nogą, przewróciła oczami po czym beznamiętnie odparła:
-Taa.- rzuciła krede na specjalne stojaczek pod tablicą po czym bez pozwolenia usiadła w ostatniej ławce.
Nauczyciel miał już zwrócić jej uwagę ale uzmysłowił sobie że to nie ma sensu. Współczuł tylko rodzicą.
Po dzwonku dziewczyna udała się do swojej paczki.
-Siema mistrzu z majcy- rzucił Kamil w moją stronę, głupio się śmiejąc.
-Zamknij się- odparłam sucho. Po czym odwróciłam się do Kaśki by zapytać czy ma szlugę.
-Wyluzuj Kama, tylko żartowałem- Kamil podniósł ręce w geście niewinności.
-Spoko- powiedziałam. Wziełam fajke i schowałam ją do torby. - To co idziemy?- zapytałam.
Nikt nic nie odpowiedział tylko zaczeliśmy poprostu iśc w stronę tramwaju. W środku reszta sie śmiała prawie na cały regulator, ja nie miałam ochoty. Czułam się beznadziejnie, z resztą jak od większości ostatniego czasu. Oparłam się głową o szybę i zamyśliłam się. Nagle poczułam że ktoś mnie delikatnie szturcha w ramię. Rafał. Uśmiechał się nieśmiało.
-Co tak zamulasz?- zagadnął.
-Tak jakoś. - odpowiedziałam znowu patrząc się w okno. Myślałam że odpuści ale myliłam się.
-Chodzi o matmę? Jak chcesz mogę Ci udzielić trochę korków.
-Nie, dzięki. Nie jest mi to potrzebne. - powiedziałam nadal gapiąc się w okno.
-Czemu taka jesteś?- zapytał nieco ciszej. W pierwszej chwili mnie zamurowało ale nie zmieniłam pozycji. Powiedziałam po chwili:
-Wcale nie kazuje Ci znosić mojego towarzystwa.
-Wiesz że nie o to mi...- zaczął ale nie słuchałam. Tramwaj się zatrzyłam, rzuciłam wszystkim "narka" i wysiadłam.
Wchodząc do domu od razu skierowałam się schodami do siebie. Trzasnełam drzwiami. Sama nie wiem po co. Robiłam to od dłużego czasu, było mi tak dobrze więc nie zamierzałam tego zmieniać.
-Kamila! Mówiłem Ci coś na temat zamykania drzwi!- usłyszałam z dołu głos ojca.
Miałam go gdzieś. Włączyłam muzykę i podgłośniłam bardziej niż zwykle. Rzuciłam się na łóżko.
-Wyłącz to ! - usłyszałam rozkaz ojca który wszedł do mojego pokoju. Nie odezwałam się. -Słyszysz do cholery co do Ciebie mówię?!
Znów się nie odezwałam. Przykryłam głowę poduszką. Po czym usłyszałam jak coś zaczął przeklinac pod nosem i muzyka ustała. Odrzuciłam poduszkę na bok i zobaczyłam że trzyma wieże w rękach i kieruje się do wyjścia.
-Oddaj to! Nie twoje! - krzyknełam, wstając.
-Trzeba było zrobić to o co Cię prosiłem wcześniej. Ale ja nie będe się z tobą smarkulo bawił!
-To mój pokój! Oddaj wieże i wynoś się!
-Coś ty do mnie powiedziała?!
-Cisza! - rozległ się podniesiony głos mamy po pokoju. Stała w drzwiach, była zdenerwowana.
-Niech odda mi wieże i niech się wynosi z mojego pokoju! - powiedziałam.
-Kamila nie mów tak do ojca!- upomniała mnie.
-To nie jest mój ojciec! Ja nie mam ojca! - wykrzyczałam to, czułam łzy.
-Nie mów tak!
-Bo co?! Ja nie potrafie tak jak Ty udawać że nic się nie stało gdy mój kochany tatuś pieprzył się z inną na boku!
-Zamknij się!- wycedził ojciec przez zęby.
-Bo co mi zrobisz?! Nie masz do mnie już żadnego prawa. Nienawidzę was! - mówiąc to wyminełam płaczącą mamę w drzwiach i wybiegłam z domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz