*Kama mogę wpaść do ciebie? proszę..
Popatrzyłam w okno, i znowu po raz kolejny dzisiejszego dnia nie wiedziałam co mam zrobić. Zgasiłam papierosa, chowając go do specjalnej puszki ukrytej za książkami na regale. Machając ręką usiłowałam rozproszyć dym. Usiadłam na podłodze opierając się placami o kaloryfer. Odchylając głowę do tyłu, zamknęłam oczy. Co za jebnięty dzień- pomyślałam. Jeszcze jutro te żałosne praktyki. Miałam wszystkiego serdecznie dość. Nagle wyrwało mnie z tego pukanie do drzwi. Ehem, czyżby przyszedł bez pozwolenia?- przemknęło mi przez myśl że to Rafał wstając by otworzyć drzwi. Ups! Pomyłka. Ojciec.
-Czego chcesz?- warknęłam na dzień dobry. Nie zamierzałam być miła, z resztą z tego co wiem nigdy być taka nie potrafiłam. Już od małego sprawiałam im kłopoty. Nie zmieniałam tego, żyło mi się tak lepiej. Co nie znaczy że ich nie kochałam, ale do ojca po tym co zrobił straciłam cały szacunek.
-Mogę wejść? zapytał patrząc na mnie niepewnie.
-A co matka Ci kazała do mnie przyjść? Przekaż jej że powiedziałam że szkoda waszego czasu.
-Kamila&- westchnął ojciec, przeczesując ręką włosy- przyznaję poniosło mnie przedtem ale mam nadzieje że w końcu się dogadamy i będzie jak dawniej.
Roześmiałam się żałośnie.
-Jak dawniej? Chyba żartujesz! Masz tupet tatusiu, nie ma co! Po tym wszystkim myślisz że od tak Ci wybaczę jak mama?! Ja nie jestem tak naiwna jak ona.
Kamila& -widziałam jak na moje słowa ojciec traci wcześniejszy spokój.
-No co Kamila?! Ciągle to samo: Kamila zrób to, Kamila tak nie można, Kamila zachowuj się , a ja mam już tego po kokardy! Wyraziłam się jasno więc zejdź mi już człowieku z oczu!
Zamykając drzwi użyłam całej swojej siły. Po pokoju rozniosło się głośne echo ich trzaśnięcia. Ledwo co podeszłam do okna by złapać świeżego powietrza, żeby się uspokoić i znów ktoś pukał. O nie! Zaraz nie wytrzymam!- pomyślałam. Otworzyłam z im pętem drzwi niemal wykrzykując:
-Co znowu?!
Jednak nie był ani to ojciec ani matka. Rafał. Stał jak wryty i patrzył na mnie zdezorientowany.
-Kama..sorry. Nie odpisywałaś więc myślałem że..z resztą nieważne już . Już wychodzę.
-Nie! zrobiło mi się głupio, zaczęłam się tłumaczyć myślałam że to mój stary znowu. Wejdź.
Odsunęłam się by zrobić mu przejście. Wszedł niepewnie do pokoju.
-Em..napijesz się czegoś?- zaproponowałam zamykając drzwi.
-Nie dzięki, ja tylko tak na chwilę. Chciałem pogadać.
-Aha. No to może usiądziemy chyba że mamy rozmawiać stojąc..-odparłam.
Uśmiechnął się tylko niepewnie po czym usiadł przy biurku, ja powróciłam do wcześniejszego siedzenia na ziemi.
Więc o czym chciałeś pogadać? zagadnęłam jak gdyby nigdy nic, ale moje serce waliło jak szalone. Bałam się tej rozmowy.
-O Tobie, o mnie a dokładnie o nas i o tym co było kiedyś.
-Rafał&
-Nie Kama, obiecałem sobie że mnie wysłuchasz i tak będzie- mówiąc to wstał i zaczął nerwowo krążyć po pokoju.
Ehem- pomyślałam- to będzie ciekawie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz