-...i będe twoim korepetytorem.
Osłupiałam po raz kolejny. Czy oni się dzisiaj uwźieli na mnie do cholery czy co?! Patrzyłam na mame i na tego kretyna na zmianę. Czekali na moją reakcje więc powiedziałam tylko:
-Chyba was pogieło!- i weszłam do domu.
-Kamila!- usłyszałam za sobą jęk mamy.
-Proszę poczekać ja z Nią porozmawiam.- zaproponował Filip. Kretyn- pomyślałam- myśli że jest przystojny, trochę się pouśmiecha i się zgodzę? A w życiu! - pomyślałam. Zdjełam buty i skierowałam się do siebie. Wieża stała tam gdzie przedtem. Wow, kochany tatuś!- pomyślałam z ironią.
-Mogę?- odwróciłam się i zobaczyłam że "korepetytor" stoi oparty o framugę.
-Przedtem jak za mną lazłeś to się nie pytałeś czy możesz- mówiąc to usiadłam przy biurku i zaczełam bawić się komórką. Zaśmiał się.
-Ale to pomieszczenie to jest twoja..nazwijzmy to "prywatność". Więc jak mogę?
-Strata twojego i mojego czasu. Na wszystko mówie Nie!
Westchnął. Myślalam że powie coś w stylu "aha, jak chcesz" a ten idiota wszedł i usiadł na łóżku i zaczął przeglądać książki które leżały na mojej szafce.
-Widzę że lubisz czytać.
-Ja nie czytam.
Popatrzył na mnie, wskazał mi skienieniem głowy na książki leżącee na szafce, jedną trzymając w dłoni i podniósł jedną brew w geście zapytania.
-Ja tylko litery oglądam.
Roześmiał się. Odłożył książke którą trzymał po czym wstał i oparł się plecami o biurko. Odłożyłam komórkę i zaczełam patrzyć się znowu na niego jak na kretyna, ale on nic. Patrzył mi w oczy jednocześnie o czymś intesywnie myśląc. Chciałam by jemu zrobiło się głupio a tymczasem ja zaczełam się tak czuć. Wstałam gwałtwonie otworzyłam drzwi dając mu znać że chcę żeby wyszedł.
-Wyganiasz mnie?
-Wcale Cię tutaj nie zapraszałam . A tak dla ścisłości nazwałeś to pomieszcznie moją prywatnością więc z tego co wiem mam prawo się domagać byś je opuścił.
Wyprostował się, uśmiechnął i wychodząc powiedział:
-Do zobaczenia.
-Do zobaczenia w następnym wcieleniu- rzuciłam za nim zamykając drzwi.
Stałam chwilę pod drzwiami nasłuchując o czym starsi z nim gadają, ale nic praktycznie nie dosłyszałam. Usłyszałam jedynie trzask zamykanych drzwi po chwili, więc domyśliłam się że wyszedł i spodziewałałam się że będe musiała udzielić audiencji starszym ale nic podobnego. Nie zaszczycili mnie swoją obecnością a więc zamknęłam drzwi na klucz, wyciągnełam papierosa otworzyłam okno siadając znów przy biurku. Gdy zaczełam palić usłyszałam dźwięk nadejścia sms'a. Rafał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz