Stałam jak wryta. To co zobaczyłam przesoło moją wyobrażnie. Dopiero teraz tak naprawdę dotarło do mnie gdzie się znajdujemy. Przede mną rozprzestrzeniało się najpiękniejsze miejsce jakie dotąd widziałam. Miękka łąka zakończona brzegami lśnuącego, mieniącego się na zielono, jeziora. Po jego powierzchni spokojnie, kołysały się zapalone lampiony. Drzewa otaczały ten cudowny krajobraz. Na nich również znadowały się lampiony kołysząc się w takt muzyki grającego wiatru. Na ziemi znajdował się koc, z nakryciem dla dwóch osób i koszyk, najprawdobodobniej z jedzeniem. Zachód słońca dopełniał całości, chowając się za jeziorem. Max objął mnie w pasie i szepnął wprost do ucha:
-Podoba Ci się?
Obróciłam się do Niego, gładząc go reką po policzku. Łzy szcęścia same napłyneły mi do oczu.
-Jest cudownie...- wyszpetałam po czym znó obróciłam się by zobaczyć to jeszcze raz, by upewnić się czy to aby nie sen.
-Chodź...- powiedział, uśmiechając się delikatnie zadowolny z mojej reakcji którą zapewne wczesniej już sobie wyobrażał. Gdy usiedzliśmy spojrzał na mnie. Odpowiedziałam mu tylko uśmiechem.
-No to co? Zaczynamy piknik? Bo zgłodnialem- mówiąc to zaczął otwierać koszyk.
-Ha ! A było już tak romantycznie - jęknełam, śmiejąc się.
-Kotek jest cały czas romantycznie, ale ja nie jestem idealny, powinnaś o tym wiedzieć- spojrzał na mnie znad koszyka trzymając w ręce ciasto czekoladowe, które tak uwielbiałam.
- Dla mnie jesteś idealny w każdym calu- nachyliłam się i delikatnie cmoknełam go w policzek.
-Miło- uśmiechnął się- jemy?
-Hahaah! No ok.
Delektując się smakiem mojego ulubionego ciasta zapytałam patrząc w jezioro:
-Kto ci pomógł?
-Hę?- zapytał. Nie zrozumiawszy o co pytam.
-Zadałam Ci pytanie kto Ci pomógł to wszystko urządzić? - uśmiechnełam sie patrząc na Niego.
-Nikt- powiedział poważnie. Ale zaraz zdradził go ten szelmowski uśmieszek.
-Misiek!- powiedzialam mrużąc oczy w geście udaawanej złości.
-Anka- odparł po czym dodał- Skąd wiedziałaś że ktoś mi pomagał?
-Bo facet zostanie tylko facetem.- odparłam uśmiechając się szelmowsko jak on, ale daje rękę uciąć że nie było to tak seksowne jak Jego uśmiech. Może i się myliłam? Bo odłożył talerz powiedział coś w stylu "Przegiełaś" i położył się na mnie, łaskotając mnie i obsypując namiętnymi pocałunkami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz