sobota, 2 marca 2013

15/ Drugi początek..

Leżąc u siebie w pokoju i czytając usilnnie jakąś książke niewiadomo skąd byle by nie myśleć, byle by zapomnieć,. Chociaż na chwilę. Wyrwał mnie z tego dzwięk dzwonka do drzwi. Spojrzałam na zegarek, byłą godzina 18:00. Ciekawe kogo niesie- pomyślałam. I odkładając książke usłyszałam mamę wołającą z dołu:
-Kaja! Masz gościa. - po czym dosłyszałam jak mówi do przybyłej osoby: -Idź tam do Niej, jest u siebie.
Wstałam i ręką przeczesałam włosy. Naprawdę nie wiedziałam kto to może być. Otworzyłam drzwi i osłupiałam. Przede mną stał Max. W ręku trzymał czerwoną róże i czekoladki. Uśmiechał się nieśmiało.
-Cześć- powiedział po czym dodał- Mogę wejść?
Nie odpowiedziałam. Tylko otworzyłam szerzej drzwi i odsunełam się by wszedł. Gdy stał już w moim pokoju zamknęłam drzwi.
-Chciałbym z Tobą porozmawiać...-zaczął patrząc na mnie badawczo, jakby chciał wyczytać co czuję, mimo że sama tego nie wiedziałam.
-Em..proszę siadaj- wskazałam na fotel i sama usiadłam na drugim.
-Kaju ja...-wbił wzrok przez chwilę w ziemię po czym znów patrzył na mnie czujnie mówiąć- ja chciałem Cię za wszystko przeprosić. Wiem zachowałem się jak kretyn! Ale byłem wściekły, nie wiedziałem komu mam wierzyć...
-Z reguły z tego co wiem wierzy się dziewczynie z którą się jest- przerwałam mu.
Westchnął.
-Wiem, zrozumiałem to..
-Szkoda że tak późno- znów mu przerwałam. Nie miałam zamiaru od razu rzucać mu się na szyję. Chciałam mu to wszystko choć trochę utrudnić.
-Dobra, wiem! Zawaliłem na całej linii ale czy jest jeszcze szansa że..mi przebaczysz i będzie między nami jak dawniej?-zapytał. W jego oczach widziałam nadzieję pomeszaną z determinacją.
-Zależy co rozumiesz przez "będzie z nami jak dawniej"? - odpowiedziałam pytaniem. Ale nikt nie może sobie wyobrazić jaka byłam szczęśliwa.
Jęknął.
-Doskonale wiesz co. - odparł po chwili.
-To w takim razie Ci nie wybaczam.- powiedziałam z udawaną obojętnością bawiąć się pierścionkiem.
-Rozumiem...-wybąkał po chwili po czym wstał i już miał podejść do drzwi gdy ja zagrodziłam mu drogę. Zarzuciłam mu ręce na szyję a on posłał mi spojrzenie wypełnione nadzieją.
-To znaczy że jednak dostaję 2 szanse?- zapytał.
-Tak. Ale nie będzie pomiędzy nami tak jak kiedyś. Teraz ma być między nami jeszcze lepiej. Przede wszystkim więcej zaufania.
-Obiecuję- odparł.
Po czym przypieczętowaliśmy to gorącym, spragnionym siebie pocałunkiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz